Wielozawodowość i agroturystyka…

W Polsce agroturystyka nie ma takiej tradycji, jak choćby w Austrii, Niemczech czy Francji jednak na początku nowego tysiąclecia nabrała przyspieszenia. Jak to się u nas zmieniało? W latach 90. gdy pojęcie „agroturystyka” nie funkcjonowało jeszcze w szerszym obiegu ta dziedzina stanowiła głównie dodatkowe źródło zarobków niektórych rolników i opierała się przede wszystkim na udostępnianiu pokoi gościnnych. Dużą rolę na w podniesieniu świadomości związanej z tym aspektem ruchu turystycznego spełniły niektóre stowarzyszenia, a także Polska Organizacja Turystyczna.

Wśród nich warto wymienić Polską Federację Turystyki Wiejskiej „Gospodarstwa Gościnne”, która zajęła się nie tylko promocją agroturystyki, ale również edukacją w tej dziedzinie. Przy wsparciu urzędów marszałkowskich zaczęły powstawać ROT-y, czyli regionalne organizacje turystyczne. Te zaczęły zrzeszać nie tylko instytucje ale również organizację pozarządowe zajmujące się tą branżą. ROt-y duży nacisk kładły na rozwój sieci informacji turystycznej, także na agroturystykę. Koordynują uczestnictwo w targach i festynach.

Jaki był start?

Na starcie bywało różnie. Ci którzy mieli już własną bazę i świadomość dywersyfikacji usług poza bazę noclegową na ogół prężnie działają do tej pory. Od początku niejasne było prawo. Ustawa o usługach turystycznych właściwie mówiła o turystyce wiejskiej, a nie o agroturystyce. Zdecydowanie ułatwieniem była możliwość nie odprowadzania podatku od rolniczej bazy noclegowej, jeśli właściciel nie dysponował więcej niż pięcioma pokojami.

Zaczęły się też odwracać role, coraz częściej agroturystyką zaczęły się zajmować mieszczuchy, z których część zaczęła wykupywać popegeerowskie areały. Część z nich zainicjowała hodowle dzikich zwierząt lub stadniny. Popularne stały się (udostępniane gościom) stawy rybne.

Jak jest obecnie?

Przede wszystkim jest większa świadomość prawna. W wielu wypadkach agroturystyka jest nie tylko sposobem na dodatkowe zarobki, ale głównym źródłem generowania dochodów. Przykładem mogą być choćby niektóre agroturystyki w mazowieckiem.

Wzrosły wymagania gości. Prawdziwa polska agroturystyka to już nie tylko pokoje gościnne, to także oferta kulinarna, rozrywkowa, oświatowa i nawet terapeutyczna. Zainteresowany pobytem coraz częściej pyta o możliwości zagospodarowania czasu dzieciom, na ogół nie zadowoli się pokojem i wspólną łazienką w korytarzu.

Natomiast właściciele gospodarstw wiedzą już jakie znaczenie ma dobra promocja, choćby internet oraz ich uczestnictwo w festynach i konkursach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *