Ekstremalny spacer

acrobatsIstotą sportu jest rywalizacja, dążenie do bycia najlepszym. Sporty ekstremalne uprawiają ci, którzy chcą ścigać się sami z sobą – swoimi słabościami, lękami. Uprawia się je po to, aby udowodnić sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Filozofią współczesnych czasów jest życie pełnią życia. Staliśmy się kolekcjonerami emocji, przeżyć i wspomnień. Balansowanie na pograniczu życia i śmierci, uzależnienie od adrenaliny – to jest to, czego pragną uprawiający sporty ekstremalne. Kto raz skoczył ze spadochronem, spróbował balonolotniarstwa czy nurkowania, ten będzie chciał więcej i więcej. Jednak jednym z najbardziej ekstremalnych sportów jest chodzenie po linie – slacklining, który jest o wiele bardziej widowiskowy niż pokazy cyrkowe. Jednym z najsłynniejszych linoskoczków jest Francuz Philippe Petit, który w 1974 roku przeszedł po linie między wieżami World Trade Center. O tym wydarzeniu powstał fascynujący film dokumentalny pod tytułem „Człowiek na linie”. Podobnych wyczynów dokonał wiele lat później Nick Wallenda – akrobata zwany artystą chodzenia po linie (high wire artist)
W 2013 roku przeszedł po linie rozwieszonej nad Wielkim Kanionem – 457 metrów pokonał w 22 minuty. Wyczyn ten, który był spełnieniem jego marzeń, transmitowała telewizja. By stać się mistrzem w tej niezwykłej dyscyplinie, jaką jest slacklining, konieczne jest solidne przygotowanie. Trening najlepiej zacząć od spacerowania po linie, a właściwie szerokiej taśmie, rozwieszonej kilkanaście centymetrów nad ziemią pomiędzy dwoma drzewami. Jest to bowiem sport, do którego idealnie pasuje powiedzenie: „jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”. Trzeba zaliczyć wiele upadków, by poczuć się na linie komfortowo i pewnie. Sklepy sportowe mają w swojej ofercie profesjonalne taśmy do nadziemnych spacerów, które będą niezbędne, gdy już zdecydujemy się na spacer pomiędzy wieżowcami czy nad przepaścią. Warto też oglądać wyczyny mistrzów na kanałach emitujących sport live, by uczyć się od najlepszych.

Czytaj także: walka dla własnego rozwoju czy dla zwycięstwa?